Od dziecka choruję na otyłość olbrzymią. Dokładnie zaczęło się to w 7 miesiącu życia. W wieku 2 lat ważyłam już 40 kg. Jeździłam z mamą po różnych szpitalach, lekarzach, dietetykach ale każdy wymyślał tylko swoje diety, leki itp. Waga trochę spadała, ale potem wracała podwójnie. Do 26 roku życia nikt mnie nie pokierował do żadnego konkretnego lekarza zajmującego się otyłością.

Szkołę podstawową i zawodową skończyłam w ośrodkach dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Do podstawówki chodziłam we Wrocławiu (w domu byłam tylko w wakacje i święta), a szkołę zawodową krawiecką w Szczecinie. 

W Szczecinie waga poszła już w górę, do ponad 150 kg i już nie miałam możliwości przez dłuższy czas zwarzenia się. Tam też, bez konkretnych szczegółowych badań lekarze rzucili diagnozę: Zespół Pradera-Williego. Słowa lekarki pamiętam do dziś: Należy ją pilnować, bo może jedzenie ze śmietnika zjeść, a nawet zabić człowieka, aby się najeść. Ta diagnoza ciągnęła się za mną i w papierach i w życiu. Wiele lekarzy odmawiało mi pomocy np. w Gdańsku. W 2006r., dzięki koleżance trafiłam do prof. Mariusza Wyleżoła i on się mną zajął. Najpierw więc miałam balon, ale nastąpił nawrót choroby. Potem, w 2010r., miałam operację w Belgii – resekcję żołądka i znowu nastąpił nawrót choroby. Nie poddałam się jednak i we wrześniu 2014r. wróciłam do prof. Wyleżoła. Kolejna operacja ma być w marcu 2015r. To ma być bypass żołądka.

Teraz, po 16 latach od wpisania mi choroby Pradera-Wlliego w dokumentację zrobiłam dokładne badania genetyczne i okazało się, że NIE MAM TEJ CHOROBY.

W domu nie jest mi łatwo. W 2008r. zmarła mi mama - na tętniaka mózgu - jedyna osoba, która mnie wspierała. Moje siostry mają już swoje życie i swoje problemy, a tata pobiera na mnie świadczenie pielęgnacyjne (...). Dzięki ludziom dobrej woli i fundacji CARITAS Archidiecezji Gdańskiej miałam możliwość leczenia się, rehabilitacji, kupienia leków, a teraz jak pojadę do Ciechocinka, od początku stycznia do 15 marca na rehabilitację, aby się przygotować do operacji to niestety już się skończą pieniądze. W styczniu napisze na facebooku do ludzi o 1 procent podatku, ale mam świadomość, że to będzie kropla w morzu potrzeb, a moim marzeniem jest wyjeżdżać na rehabilitację, dopóki nie będę zdrowa.

Moje hobby to malowanie na płótnie akrylami, malowanie drewnianych aniołków i czytanie książek.

Obecnie ważę 230 kg. Po 10 latach przerwy skończyłam liceum zaoczne i zdałam maturę dojeżdżając do Gdańska dzięki kuzynce. jak tylko moje zdrowie się polepszy to jeszcze myślę o studiach….

Ja od dziecka traktuję otyłość jako chorobę, więc jestem otwarta na ludzi, lubię bardzo nawiązywać nowe kontakty i staram się myśleć pozytywnie.

Bardzo podoba mi się Pani strona internetowa.. Jak kiedyś będę zdrowa, to chciałabym dołączyć do Pani i także pomagać innym. Jak będę w Ciechocinku i poznam inne osoby z otyłością, to także pokażę im stronę Fundacji.

Anna (wiek i miejscowość nieznane)