Jestem osobą otyłą. Nie wiem dokładnie ile ważę, ale dwa lata temu było to 134 kg przy wzroście 168 cm. Jestem gruba od zawsze. Już na zdjęciach z dzieciństwa, jako 2-3 letnie dziecko byłam grubsza niż inne dzieci. Na każdym kroku spotykam się ze spojrzeniami pełnymi konsternacji, niezdrowej ciekawości, wreszcie obrzydzenia i niechęci.

Mój problem (poza samą otyłością) polega na tym, iż chciałabym się leczyć, ale niestety nie stać mnie na leczenie prywatne. Idąc do lekarzy słyszę, że powinnam schudnąć… Też mi nowina! Przecież sama to wiem! Pewnego razu pani doktor internistka powiedziała mi, że: w Oświęcimiu nie było ludzi grubych, co jest dowodem na to, iż małe racje żywieniowe oraz ciężki wysiłek fizyczny są w życiu potrzebne i od tego się nie umiera.

Pracuję z dziećmi, często biorę udział w różnych zabawach, czasem dzieciaki siadają mi na kolanach. Rok temu, podczas wakacji, wracając z grupą dzieci autobusem trzymałam na kolanach śpiącą wychowankę. Podczas hamowania tak niefortunnie byłam ustawiona z dzieckiem na kolanach, że aby go nie upuścić nadwyrężyłam sobie (tak sądzę - ponieważ nigdy tego nie zbadano) coś w okolicach lędźwiowych. Lekarz, do którego poszłam orzekł bez żadnego badania, że jak schudnę co najmniej 40kg to wtedy zaczną te dolegliwości ustępować. Dostałam tylko przeciwbólowe leki i to wszystko.

Większość moich problemów zdrowotnych nie jest badana, tylko od razu zrzucana na moją otyłość. Zdarzyło mi się, że dermatolog, zamiast skoncentrować się na problemie z którym wówczas przyszłam zaczął mi wypisywać listę badań, które powinien mi przepisać lekarz internista, a potem sugerować diety i wymieniać wszystkie możliwe schorzenia i dolegliwości, które zapewne mam...

Jestem pewna, że czyta Pani pewnie codziennie setki takich listów, ale spotkała mnie sytuacja, która przelała u mnie czarę goryczy. Poszłam do dentysty i nie zostałam przyjęta ze względu na wytrzymałość fotela, która miała być ograniczona do 120 kg. Wróciłam do domu roztrzęsiona i całkowicie podłamana. Czyli teraz nie mogę leczyć nawet zębów, bo jestem za gruba? Dlaczego w tym kraju pobierane są składki zdrowotne od osób otyłych, ale odmawia im się usług i zabiegów których koszty pokrywać ma to ubezpieczenie? Dla mnie to już nie jest dyskryminacja tylko kradzież!

Od jakiegoś czasu każdego lekarza, który mówi mi o schudnięciu proszę o pomoc, o skierowanie do poradni, czy gdziekolwiek, gdzie pomogą mi schudnąć. Okazuje się wówczas, że w moim mieście, a jest to Częstochowa, nie ma żadnej poradni leczącej otyłość. Wszystko co lekarze mogą zaoferować to leczenie prywatne, albo polecenie znajomego dietetyka z prywatną praktyką. Niestety nie stać mnie na to. Jestem w kropce. Sama nie jestem w stanie schudnąć, chociaż bardzo się staram, ale mam fazy kiedy jestem silna i wytrwała, i takie kiedy popadam w niemoc względem głodu i zaczyna się znowu tycie…

Magdalena, Częstochowa, (wiek nieznany)