2009r. Ślub miałam zaplanowany na październik. W kwietniu urodziłam pierwsze dziecko i starałam się schudnąć, żeby wyglądać jak najlepiej w dniu ślubu. Mieszkam w Anglii i tu wybrałam się z siostrą do salonu sukien ślubnych. Miałam rozmiar 42 i bez żadnego problemu mogłam wybierać sukienki do przymierzenia. Traktowano mnie fantastycznie, byłam zachwycona wizją odwiedzenia kolejnych salonów i szukania wymarzonej sukni. Ale ślub miał się odbyć w Polsce, więc postanowiłam, że to właśnie w Polsce kupię sukienkę. I tu zaczyna się moje ogromne rozczarowanie. Pierwszy salon: pytam czy mają suknie w rozmiarze 42, które mogę przymierzyć żebym mogła znaleźć idealny fason. Pani na mnie spojrzała i odpowiedziała: Takich dużych rozmiarów nie szyjemy… Odwróciłam i wyszłam. Byłam w szoku! Jaki duży rozmiar? Od kiedy rozmiar 42 jest duży!!! I to było moje spotkanie z Polską rzeczywistością. W każdym kolejnym salonie nie mogłam przymierzyć żadnej(!!!!) sukienki bo wszystkie miały rozmiar 36 lub 38! Mogli mi uszyć na zamówienie i wymierzony rozmiar, ale ja nawet nie wiedziałam w jakim fasonie jest mi dobrze!!!

Na koniec kupiłam używaną suknię w moim rozmiarze, którą mogłam przymierzyć i wiedzieć jak w niej będę wyglądać. Ale do dziś pamiętam tę mękę. Szukałam sukni na Śląsku, wiec miałam naprawdę duży wybór salonów. I do dziś mnie zastanawia czy wszystkie Polki noszą rozmiar 36 lub 38?

Małgorzata, Wielka Brytania – Polska, Śląsk (wiek nieznany)