„To ile ważysz ma znaczenie w samolocie”. To tytuł artykułu, który ukazał się w marcu br. na portalu www.wyborcza.pl. Czy objaw naszej choroby – nadmierna ilość tkanki tłuszczowej – to „nadbagaż”, za który powinniśmy płacić? Czy dodatkowa opłata pobierana przez linie lotnicze od pasażerów chorych na otyłość to dyskryminacja?

Lot 2Za mało miejsca w powietrzu
Według Światowej Organizacji Zdrowia w ciągu ostatnich 30 lat liczba osób z otyłością potroiła się. Na nadwagę (stan przedotyłościowy) choruje 1,9 mld osób na całym świecie, a na otyłość – 600 mln.

A jednak, pomimo tego, że pasażerowie samolotów stają się coraz więksi, od ponad 40 lat szerokość siedziska foteli w samolotach nie zmieniła się i wynosi od 43 do 46 cm. Na krótszych dystansach wykorzystuje się samoloty z najwęższymi siedzeniami. Górna granica dotyczy samolotów latających na trasach międzykontynentalnych.

Z jednej strony mamy więc globalną epidemię otyłości, a z drugiej – linie lotnicze, które tnąc koszty podróży zmniejszają powierzchnię dla pasażerów, aby na pokład „weszło” ich jak najwięcej. Światowe media coraz częściej informują o pasażerach, którzy ze względu na swoją otyłość mieli kłopoty w trakcie lotu.

Za wąsko, za ciasno – i jednym, i drugim
Najczęstsze kłopoty pasażerów z otyłością w samolotach to: przejście przez zbyt wąskie korytarze między fotelami, za wąskie siedzenia, w których nie można swobodnie usiąść, kłopotliwe, a czasem niebezpieczne napieranie na osoby siedzące obok, brak możliwości swobodnego ułożenia nóg, za krótkie pasy bezpieczeństwa – można się nimi przypiąć po przedłużeniu drugim pasem, zbyt małe pomieszczenia toalety, w których nie można się swobodnie obrócić.

Wiele z tych problemów dotyka nie tylko osoby chore na otyłość, ale także osoby wysokiego wzrostu i sportowców – wysokich, z dużą tkanką mięśniową.

Na utrudnienia, które stwarzają sąsiedzi z otyłością skarżą się także pasażerowie o wadze, która nie stwarza problemów podczas podróży samolotem. Obie grupy zarzucają sobie nawzajem, że są dyskryminowane, a spory przenoszone są na sale sądowe.

Jeden pasażer – dwa bilety
Linie lotnicze w różny sposób traktują pasażerów z otyłością. Generalne zasady są dwie. Pierwsza to taka, że osoby z otyłością nie mogą zajmować miejsc przy wyjściach awaryjnych, choć właśnie tam miejsca jest najwięcej. Linie lotnicze tłumaczą jednak, że takie usytuowanie pasażera, który może mieć problemy z szybkim poruszaniem grozi utrudnieniami w potencjalnej ewakuacji. Drugą zasadą jest równomierne rozłożenie ciężaru na pokładzie samolotu. Dlatego pasażer z otyłością może być poproszony o zmianę miejsca.  

Często zdarza się, że przewoźnicy oferują pasażerom z otyłością zakup biletów na dwa miejsca – czasem ze zniżką. Do niedawna linie lotnicze pozwalały pasażerom oceniać swobodnie czy potrzebują więcej miejsca. Niektóre przyznawały, że nie mają prawa domagać się od pasażera wprost zapłaty za drugie miejsce, ani sugerować takiego rozwiązania, bo takie zachowanie narusza jego godność. Ale też zdarzało się, że chorzy na otyłość byli wypraszani z pokładów, a załoga powoływała się na względy bezpieczeństwa.

Podatek dla otyłych
Kiedy ruch lotniczy zaczął narastać, kiedy wzrosły koszty paliwa, przewoźnicy lotniczy zaczęli uzależniać cenę bilety od wagi pasażera. Podobno więksi pasażerowie powodują większe zużycie paliwa. Taką praktykę wprowadziły linie Samoa Air – w Samoa Amerykańskim na otyłość choruje aż 75 proc. populacji.

Droższe bilety – dla kobiet ważących więcej niż 100kg i mężczyzn powyżej 130kg miały wprowadzić linie Ryanair. Media nazwały to rozwiązanie: fat tax, czyli podatek dla otyłych. Przedstawiciel firmy tłumaczył, że takie opłaty zachęciłyby pasażerów, aby „zrzucili trochę kilogramów, poczuli się lżej i zdrowiej”. W efekcie protestów – w tym Francuskiego Stowarzyszenia Osób Otyłych, które zarzuciło przewoźnikowi dyskryminację i szukanie oszczędności kosztem praw człowieka – Ryanair zrezygnował z pomysłu.

Co na to etyk?
Prof. Paweł Łuków, kierownik Zakładu Etyki w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego jest zdania, że uzależnienie ceny podróży od wagi pasażera byłoby uzasadnione, gdyby liczba pasażerów z otyłością była tak duża, że faktycznie zagrażałaby bezpieczeństwu i komfortowi podróży wszystkich uczestników lotu. A to nie jest przecież oczywiste. Bo choć osób chorych na otyłość przybywa, to nie wszystkie są pasażerami linii lotniczych. Różnicowanie ceny bez poparcia dowodami i bez konsultacji społecznych może mieć znamiona uprzedzenia.

Co na to Fundacja OD-WAGA?
- Nie w tym rzecz, by wszystko dostosować do naszych potrzeb, ale by znaleźć rozwiązania, dzięki którym osoby chore na otyłość poczują się komfortowo i bezpiecznie. Czyli np. wydzielenie w samolocie kilku szerszych siedzeń. Traktowanie tkanki tłuszczowej jak nadbagażu, za który trzeba zapłacić, to stygmatyzacja i dyskryminacja, przeciwko której zawsze będziemy protestować – mówi w artykule Magdalena Gajda, Prezes Fundacji Osób Chorych na Otyłość OD-WAGA.   

Opracowano na podstawie:
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,21499996,to-ile-wazysz-ma-znaczenie-w-samolocie.html

>>

W 2018r., w Sosnowieckim Szpitalu Miejskim, zostanie oddany do użytku nowy blok operacyjny i oddział intensywnej terapii ze specjalistycznym stanowiskiem do leczenia pacjentów z otyłością skrajnie olbrzymią.

>>

Na polskim rynku farmaceutycznym dostępny jest nowy lek wspierający redukcję masy ciała. Lek o nazwie handlowej Mysimba dedykowany jest głównie chorym na nadwagę oraz otyłość  I i II stopnia. Lek wydawany jest wyłącznie na receptę! To drugi w Polsce, po Xenicalu, lek recepturowy wspomagający leczenie nadwagi i otyłości.

>>

Poddałeś się operacji bariatrycznej? Schudłeś, ale skóra się nie wchłonęła? Chcesz usunąć jej nadmiar? Możesz to zrobić już w Warszawie. Zabiegi plastyczne dla tzw. pacjentów postbariatrycznych wykonuje Klinika Chirurgii Plastycznej w szpitalu im. prof. W. Orłowskiego. Operacje są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

>>